Prowadzenie działalności na rynku zagranicznym, wymaga od przedsiębiorcy opracowania odrębnej strategii rozwoju. Jej stworzenie wymaga nie tylko znajomości statystyk dotyczących kraju, ale także panującej w nim kultury oraz realiów. Aby spopularyzować tekst pisemny, nagranie, grę komputerową czy scenariusz filmowy nie wystarczy tłumaczenie tekstu. Musimy zaprezentować go w taki sposób, by nie tylko był zrozumiały dla odbiorcy, ale również budził w nim takie emocje jak oryginał. Podobnie jest w przypadku tekstów marketingowych i reklam. Tutaj również samo tłumaczenie nie wystarczy, a wielu przypadkach może przynieść rezultat odwrotny od oczekiwanego.
Transkreacja – co to takiego?
Prowadząc działalność zagraniczną, w wielu przypadkach dużo przydatniejsza od tłumaczenia okaże się transkreacja, czyli proces twórczy, którego celem jest przekazanie kontekstu znaczeniowego oraz emocji oryginalnej wypowiedzi. Transkreator ma dużą dowolność w doborze słów, a dzięki twórczości i znajomości realiów kulturowych kraju docelowego tworzy treści atrakcyjne dla zagranicznych odbiorców. Skorzystanie z usługi transkreacji jest przydatne w szczególności, gdy nasza kampania oparta jest na elementach związanych z kulturą i obyczajami. Załóżmy, że firma dla której pracujemy pochodzi ze Stanów Zjednoczonych i jest siecią tzw. branchowni, czyli miejsc, w których można zjeść brunch (posiłek łączący w sobie cechy śniadania i lunchu, jedzony zwykle późnym przedpołudniem). Jednakże w Polsce realia są zupełnie inne – praktycznie nikt nie je brunchu i nie ma na niego popytu. W taki przypadku potrzeba jest kampania, która zamiast skupiać się na oryginalnym celu restauracji, pokaże jaki to rodzaj miejsca, dla kogo i z jakimi emocjami wiąże się jego odwiedzenie.
Czy transkreacja to nowy trend?
Samo pojęcie transkreacji pochodzi od dwóch angielskich słów translation oraz creation, które kolejno w języku polskim oznaczają tłumaczenie oraz tworzenie. Mimo, że jest ono znane w różnych językach od kilkudziesięciu lat, to przez większość tego okresu praktycznie nie było używane. Rozwój transkreacji w tłumaczeniach miał miejsce dopiero niedawno i związany jest z postępującą globalizacją i zatarciem granic między państwami. Dzisiaj sprzedaż produktów czy usług za granicą nie jest niczym szokującym i mogą pozwolić sobie na nią nawet mniejsi przedsiębiorcy. Aby jak najlepiej pokazać nie na nowym rynku, przyda się spójna kampania i materiały marketingowe dopasowane do odbiorcy docelowego. Bez przemyślanej strategii, która wzbudzi w odbiorcy ciekawość oraz zaufanie, pokonanie konkurencji może okazać się niemożliwe.
Dlaczego warto stosować transkreację i co może się stać, gdy z niej zrezygnujemy?
Główną ideą transkreacji jest przekazywanie użytkownikom różnych języków tych samych idei. Transkreator podczas tworzenia tekstu zwraca uwagę na emocje i przesłanie tekstu. Ma dużą dowolność do dobrze środków, jakie wykorzysta do osiągnięcia swojego celu. Dzięki temu kampania na różnych rynkach pomimo dopasowania do kultury i realiów każdego z nich z osobna jest spójna i ma wspólne elementy. Dzięki transkreacji nie trzeba również tworzyć oddzielnych kampanii reklamowych na każdym rynku zagranicznym, co jest dużą oszczędnością czasu, a przede wszystkim, pieniędzy. Jej zastosowanie to również gwarancja spójności marki na różnych rynkach, co w dłuższym okresie czasu jest bardzo korzystne dla przedsiębiorcy. Wiele osób chcąc pozornie oszczędzić pieniądze, zamiast transkreacji decyduje się na zwykłe tłumaczenie. W przypadku materiałów, które docierają bezpośrednio do odbiorcy zagranicznego to duży błąd. Stawiając na tłumaczenie, możemy narazić się na niedostosowanie treści do odbiorcy docelowego, spłaszczenie przekazu a także utratę emocjonalnego wypowiedzi.